Wielki Piątek

Tekst kazalny: Hbr 9, 15. 26b-28:
I dlatego jest On pośrednikiem nowego przymierza, ażeby gdy poniesiona została śmierć dla odkupienia przestępstw popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są powołani, otrzymali obiecane dziedzictwo wieczne.
Ale obecnie objawił się On jeden raz u schyłku wieków dla zgładzenia grzechu przez ofiarowanie samego siebie.
A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd,
tak i Chrystus, raz ofiarowany, aby zgładzić grzechy wielu, drugi raz ukaże się nie z powodu grzechu, lecz ku zbawieniu tym, którzy go oczekują.

Izraelici składali w świątyni ofiary, aby zostały im odpuszczone grzechy. My już nie musimy jej składać, ponieważ Jezus stał się ofiarą najdoskonalszą. Dzięki Niemu i Jego krwi przelanej na krzyżu nie musimy już przychodzić do świątyni, aby składać ofiarę ze zwierząt. Sam Bóg Syn wziął na siebie ciężar naszych grzechów, abyśmy mogli doświadczyć niezwykłej miłości.

Bo czyż jest coś cenniejszego niż gdy ktoś oddaje życie za drugiego człowieka? Ci którzy czynią to w trakcie działań wojennych są pośmiertnie odznaczani medalami. Podobnie Ci, którzy w wyjątkowych okolicznościach nie bali się narażać własnego życia, aby ocalić życie innych stają się bohaterami.
Przypomnijmy sobie jeszcze nie tak dawno na płycie lotniska Okęcie w Warszawie w skrajnie trudnych okolicznościach wylądował kpt. Wrona, stając się bohaterem w całym kraju. Podobnie Instytut Yad Vashem w Jerozolimie w szczególny sposób honoruje tych, którzy w czasie II Wojny Światowej narażali swoje życie, aby ratować Żydów. Ci ludzie noszą tytuł Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.
Bohaterowie, którzy ratują życie innych. Bardzo lubimy słuchać takich historii, dowiadywać się o bohaterskich czynach.

Takim niezwykłym bohaterem był także Jezus z Nazaretu. Ówcześni widzieli w Nim króla, politycznego wyzwoliciela, dzisiaj byśmy powiedzieli działacza niepodległościowego. Ten Jezus serdecznie witany przez tłumy gdy wjeżdżał do Jerozolimy, po kilku dniach został zdradzony przez  Judasza, pozostawiony przez wszystkich, został zupełnie sam, SAM W TŁUMIE. Poniżany, ośmieszany, świadomy tego co Go czeka. Z pewnością nie wyglądał jak bohater. Mimo, że miał moc aby to przerwać, nie skorzystał z niej. Wiedział jakie jest Jego zadanie. Umierał za tych, którzy Go krzyżowali, umierał z miłości do nas. Umierał bo nie  było innej możliwości na zbawienie grzeszników. Nie była to daremna śmierć.

Na licytacji licytator uniósł w górę skrzypce. Były porysowane i zniszczone. Struny wisiały rozluźnione i licytator sądził, że nie warto tracić czasu na stare skrzypce, ale jednak uniósł je  do góry z uśmiechem.
„Ile państwo mi proponujecie? Zacznijmy od stu złotych.”
„Sto pięć!” – odezwał się jakiś głos. Potem „sto dziesięć”,
„Sto piętnaście!” – powiedział inny. Potem „sto dwadzieścia”.
„Sto dwadzieścia po raz pierwszy, sto dwadzieścia po raz drugi, sto dwadzieścia po raz trzeci…”
Z końca Sali mężczyzna o siwych włosach podniósł się i podszedł bliżej. Wziął smyczek. Chusteczką oczyścił stare skrzypce, naciągnął rozluźnione struny, ujął je energicznie i zagrał melodię czystą i piękna, niczym śpiew aniołów.
Gdy przestał grać, licytator głosem niskim i spokojnym spytał: „Ile mi oferujecie za stare skrzypce?”. Uniósł je razem ze smyczkiem.
„Tysiąc, a kto dwa więcej? 3 tys.! A kto da 5 tyś.? Pięć tysięcy, sześć tysięcy, osiem tysięcy po raz pierwszy, osiem tysięcy po raz drugi. Osiem tysięcy po raz trzeci. Sprzedane” – powiedział licytator.
Ludzie zaczęli klaskać, ale niektórzy pytali: „co zmieniło wartość skrzypiec?”
Szybko dało się słyszeć odpowiedź: „Dotknięcie mistrza”.(Na podstawie: B. Ferrero, Czasami wystarczy promyk słońca, Warszawa 2007, s. 72)

Jesteśmy jak te stare skrzypce. Zakurzeni, pokiereszowani, niedoskonali, grzeszni, niemal wyrzuceni na śmietnik. Apostoł Paweł wręcz nazywał siebie „poronionym płodem”. Nie potrafimy wypełniać Bożych przykazań. Tak często przekraczamy dane przez Jezusa przykazanie miłości. I nawet chociaż byśmy chcieli i próbujemy je spełniać, to stale potyka nam się noga. Błądzimy.

Jednak wystarczy ręka Mistrza, abyśmy potrafili wygrać wspaniałe melodie. Wystarczy ręka Mistrza, abyśmy zachwycali. Gdy poddamy się Chrystusowi jak skrzypce muzykowi, będziemy przynosili dobre i piękne owoce, które będą cieszyły nie tylko nas, ale również nasze otoczenie. Ze względu na naszą grzeszną naturę nie potrafimy kochać bliźnich jak siebie samych . Ale mając za przykład Jezusa i z Jego pomocą, możemy otwierać się na drugiego człowieka. Możemy przekazywać dalej tą miłość którą sami otrzymaliśmy.
„Oto tu jesteś, mój Boże. Szukasz mnie? Czego chcesz? Nie mam Ci nic do dania. Po naszym ostatnim spotkaniu nic nie odłożyłem dla Ciebie.
Nic… Ani jednego dobrego uczynku. Byłem zbyt zmęczony.
Nic… Ani jednego dobrego słowa. Byłem zbyt smutny.
Obrzydzenie życiem, nuda, bezużyteczność.
– Ofiaruj!
Zniecierpliwienie, gdy każdego dnia widzisz dzień kończący się bezużytecznie. Pragnienie, by odpoczywać wolnym od obowiązków i zobowiązań, obojętność na dobro, które należy uczynić, zmęczenie Tobą, mój Boże!
– Ofiaruj!
Ospałość duszy, wyrzuty sumienia za moją apatię silniejszą od wyrzutu… Potrzeba bycia szczęśliwym, czułość, która wyczerpuje, ból, że jestem taki jaki jestem, niestety…
-Ofiaruj!
Niepokoje, lęki, wątpliwości. Panie, niczym szmaciarz, wędrujesz, zbierając… odpadki i śmieci. Co chcesz z nich zrobić, Panie?
– Królestwo Niebieskie”.(Marie Noël. Na podstawie: B. Ferrero, Czasami wystarczy promyk słońca, Warszawa 2007, s. 73)

Pan Bóg nas zna. Wie o nas wszystko, chce abyśmy niezależnie od poczucia winy, od stanu naszej duszy, przychodzili do Niego i szukali wybaczenia. Możemy Mu powiedzieć wszystko. On chce nas obdarzyć łaską i miłością.

Z tego powodu Jezus umarł za nas na krzyżu. Dlatego jest naszym bohaterem.

Amen

ks. Łukasz Stachelek
Kazanie wygłoszone 06.04.2012 w Starym Bielsku